REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Od tego sezonu szczepionki przeciw grypie są trójwalentne – co to oznacza w praktyce?

Od najbliższego sezonu szczepień przeciw grypie stosowane są wyłącznie szczepionki trójwalentne. Preparaty czterowalentne, które przez ostatnie lata były standardem, znikają z rynku. To zmiana, która dla wielu pacjentów może być zaskoczeniem. Do tej pory przekaz był prosty: im więcej szczepów w szczepionce, tym szersza ochrona. Teraz liczba komponentów się zmniejsza, więc pojawia się naturalne pytanie – czy ochrona nie jest przypadkiem gorsza.

Od tego sezonu szczepionki przeciw grypie są trójwalentne – co to oznacza w praktyce? (fot. istockphoto.com)

Dlaczego zmieniono skład szczepionki? Kluczowy powód jest jeden: jeden z wirusów, który wcześniej uwzględniano w szczepionce, przestał krążyć w populacji. Szczepionki czterowalentne zawierały dwa wirusy grypy typu A i dwa wirusy typu B – z linii Victoria i Yamagata. Obecność obu linii B była uzasadniona, bo przez lata występowały równolegle i trudno było przewidzieć, która z nich będzie dominować w sezonie.

REKLAMA

Obecnie sytuacja jest inna. Wirus grypy typu B z linii Yamagata nie jest wykrywany od kilku sezonów. W praktyce oznacza to, że przestał mieć znaczenie epidemiologiczne. W takiej sytuacji pozostawianie go w składzie szczepionki nie ma już uzasadnienia.

Co zawiera szczepionka trójwalentna?

Aktualnie szczepionki przeciw grypie obejmują trzy komponenty:

  • A(H1N1)
  • A(H3N2)
  • B/Victoria

Czyli dokładnie te warianty, które odpowiadają za zachorowania w ostatnich sezonach. Zmiana polega więc nie na „ograniczeniu” szczepionki, ale na usunięciu jednego składnika, który przestał mieć znaczenie.

Czy mniej oznacza gorzej?

To najważniejsze pytanie, które będzie padać w aptece. W przypadku szczepionek przeciw grypie liczba komponentów ma mniejsze znaczenie niż ich dopasowanie do krążących wirusów.

Usunięty składnik nie zwiększał już ochrony, ponieważ dotyczył wirusa, który nie występuje w populacji. Z tej perspektywy szczepionka trójwalentna nie jest „uboższa”, tylko bardziej adekwatna do aktualnej sytuacji epidemiologicznej.

W tym sezonie największym wyzwaniem może nie być samo szczepienie, ale sposób jego komunikowania. Pacjenci będą porównywać: „kiedyś cztery, teraz trzy” i intuicyjnie uznawać to za krok wstecz. Dlatego kluczowe jest przesunięcie rozmowy z liczby składników na ich znaczenie.

REKLAMA
REKLAMA

W praktyce najlepiej działa proste wyjaśnienie:

„Szczepionka nadal chroni przed wszystkimi wirusami, które realnie krążą. Ten czwarty przestał występować, więc został usunięty.”

Na jakie pytania trzeba być gotowym odpowiedzieć?

Najczęściej pojawią się trzy wątpliwości:

Pierwsza – czy szczepionka jest słabsza?
Odpowiedź: nie, bo obejmuje wszystkie aktualnie istotne wirusy

Druga – dlaczego wcześniej były cztery składniki?
Odpowiedź: bo wcześniej krążyły dwa typy wirusa B, a dziś już tylko jeden

Trzecia – czy wirus może wrócić>
Odpowiedź: sytuacja jest monitorowana i skład szczepionek może być w kolejnych sezonach ponownie zmieniany

Ta zmiana dobrze pokazuje, jak działa profilaktyka grypy. Szczepionki nie są stałym produktem, tylko narzędziem, które co sezon jest dopasowywane do aktualnej sytuacji epidemiologicznej. W tym przypadku nie dodano nowego szczepu, tylko usunięto taki, który przestał mieć znaczenie. To naturalna konsekwencja danych z nadzoru epidemiologicznego, a nie uproszczenie ochrony. Dlatego przejście na szczepionki trójwalentne najlepiej traktować nie jako zmianę „na minus”, ale jako aktualizację składu – zgodnie z tym, co faktycznie krąży w populacji.

REKLAMA
REKLAMA

Może Cię zainteresować